Dwie rocznice: wybuchu "potopu" i urodzin JKM Marii Ludwiki, 18 sierpnia 1611 r., natchnęła mnie, aby przypomnieć jedną z części tryptyku, jaki powstał przeszło dwa lata temu na tym blogu. Dokonałem kilku skrótów. Może czynię całość bardziej przejrzystą? Nie wiem. Uważam jednak, że osoba Królowej godna jest naszej pamięci. Jeśli kogoś tym cytowaniem rozczarowuję, to przepraszam.
* * *
Adam Kersten w biografii Hieronima Radziejowskiego, do której będziemy zaglądać, tak m. in. scharakteryzował JKM Marię Ludwikę: "Królowa
umiała (...) posługiwać się zręcznie intrygą, wygrywać rywalizację
między magnatami, wykorzystywać ambicje, odwoływać się do przekonań,
zjednywać obietnicami".
Jak nie podziwiać monarchini, która taką potrafiła wystawić ocenę państwu, któremu służyła: "Polska
jest niezrównanym królestwem, na którym sami krajowcy się nie znają, a
które niweczy wolność ich nie okiełznaną porządkiem. Lecz jeśli
kiedykolwiek do rządu samowładczego dojdzie, świat cały podbije". Ciśnie się na usta: tron dla Ludwiki Marii!... Kiedy
uczciwie podejdziemy do osoby JKM, to okaże się, że podobnie wyjątkowej
po prostu w Polszcze i na Litwie nie widziano! Nigdy!