Obrona fermy
Hougoumont przez Anglików pod
dowództwem Jamesa Macdonella (1781-1857) wpisała się w historię batalii, jaką znamy pod nazwą
W A T E R L O O . Rok wcześniej ten, który w tym miejscu zagrodził drogę cesarzowi Napoleonowi do Brukseli,
Arthur Wellesley, 1. książę Wellington (1769-1852), zwiedzał te rubieże. Ilekroć myślę o tym epizodzie - nie tylko chcę sobie wyobrazić, jak ów przemierzał tamtejsze pola, ale zastanawiam się czy naprawdę myślał, że właśnie tu wyda ostatnią walkę francuskim orłom?
Literacki obraz obrony Hougoumont odnajdziemy w powieści
Iaina Gale'a "Cztery czerwcowe dni", którą wydał
Dom Wydawniczy REBIS (Poznań 2008). Postanowiłem wykorzystać prozę tego szkockiego pisarza, aby w 200 rocznicę bitwy pod Waterloo przypomnieć odwagę i determinację Anglików. Nie czarujmy się: większość z nas pewnie widziałaby się w szeregach Cesarza, a nie w czerwonych kubrakach... Swoją drogą ciekaw jestem ilu naszych rodaków, jako poddani JKM Fryderyka Wilhelma III Hohenzollerna, służyło wtedy pod pruską komendą?