poniedziałek, grudnia 28, 2020
Pandemiczne opowieści - odsłona XVII - ostatni rozkaz pułkownika Grega Buxtona
Pułkownik Greg Buxton odstawił butelkę. Kolejną. Pustą. Przypominała mu... klepsydrę. Dlaczego? Bo z każdym opróżnianym łykiem w niwecz odchodziły minuty, godziny, dni. Stracił rachubę czasu. Sierżant Wilmslow przynosił trunek za trunkiem. Wtedy było wiadomo, że przez kolejne dni nikt nie ma przeszkadzać. Stara Juanita, która pewnie pamiętała czasy Santa Anny, na parapecie przymkniętego okna kładła koszyk z jadłem. Nikogo nie dziwiło, że wieczorami znajdowano je nie ruszone. Tylko muchy obsiadały wysuszone skiby chleba obłożone serem lub wołowiną. Pułkownik Greg Buxton po prostu pił.