środa, stycznia 11, 2017
Le Roi Est Une Femme... / Król jest kobietą... (6)
Baxter dopiła kawę.Finezyjnie zdobioną filiżankę odstawiła na stolik. Z tego obok podniosło się dwóch starszych jegomościów. Swarzyli się o wynik przerwanej partii szachów. Nie zwracała mimo wszystko na nich uwagi. Czuła się tu wolna. I tylko to się tu liczyło. Wolność! Liberté!... Westchnęła.
Leniwy bieg Sekwany mógł łagodzić podnoszące się ciśnienie krwi. Kochała ten zakątek miasta. Klimat tej małej kafejki. Wiszący w kącie, poszarzały, wyblakły portret generała de Gaulle'a. Powiesił go chyba tutaj dziadek obecnego właściciela. Czasy się zmieniały, mieszkańcy Pałacu Elizejskiego też, a generał cały czas wisiał. I to jeszcze z 1944 r.? Trudno było nawet powiedzieć czy pan Didier jest gaullistą czy nie. Jedno było pewne: szelmowski uśmiech nie gasł spod jego siwiejących wąsów.
- Jeszcze jedna? - zaproponował.
- To już byłaby...- zastanowiła się.