
"Być może ważniejszym miejscem niż to, w którym się urodziliśmy, jest to, gdzie po raz pierwszy otworzyliśmy oczy i zobaczyliśmy świat" - tą mądrość znalazłem w książce Jaromira Nohavicy "Zanim kitę odwalę..." (Wydawnictwa Dragon). Rozumiem, że przy pracy barda wspierała Dana Čermáková. No to dziękuję Pani i Jaromirowi, że mamy tą wyjątkową książkę. To kolejna biografia ostatnimi czasy (po "Simonie..." A. Kamińskiej, a nawet "Wieniawie..." M. Urbanka), którą otwiera się z zainteresowaniem. I od pierwszych stron nie ma zawodu! Pewnie, że życiorys robi swoje, ale też narracja, która wciąga. Na ile Jaromir Nohavica odsłonił swoje oblicze? Oceni każdy, kto przeczyta 230 stron wspomnień, wywiadów. Dla mnie zainteresowanie twórczością czeskiego barda, to nie sezonowy zachwyt. Proszę zajrzeć na strony tego blogu. Tym bardziej ucieszyłem się, że na księgarskich półkach pojawiła się ta właśnie książka. Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon, że chciało być obecne na moich stronach. Jeśli jeszcze nie znacie tego charakterystycznego głosu, to musicie to nadrobić, a choćby włączając YT. Muszę tu przypomnieć słowa, które cytowałem w czerwcu, a wypowiedział je Jaromir Nohavica na koncercie w radiowej "Trójce" (trudno się dziwić, że ukochane radio piszącego jest patronem medialnym książki!): "Jestem Czechem i jestem dumny z tego powodu. Ale wiem, naprawdę wiem,
że bez Polaków i Polski, bez naszych polskich sąsiadów, nie byłbym
cały. Bardzo dziękuję, Polsko". Ilekroć do nich wracam reakcja jest zawsze taka sama: poruszają mnie, wzruszają, ba! rośnie podziw dla Jaromira NOHAVICY!