
Sekretarz bardzo delikatnie nadusił klamkę. Naoliwione sprężyny nie miała prawa skrzypnąć, ale nigdy nie wiadomo. A popaść w stan niełaski, jak kilku poprzedników, z tak banalnego powodu byłoby katastrofą. Mamusia na utrzymaniu, siostra po kilku nieudanych związkach i czereda siostrzeńców, kredyty, spłacana willa i letni domek na Helu, to wszystko wymagało dofinansowania. Mógł płynąć z nurtem rwącej rzeki dopóki ON dzierżył i kij, i marchewkę, i wędkę, i klucze do każdego ministerialnego gabinetu. Stracić blask słońca, które tak ogrzewa? Ostatnio usłyszał ze zbawczych ust, aby sprawdził kim był Thomas Cromwell. Nie słyszał nigdy o kimś takim. Bo niby skąd? W jego kolorowych czasopismach podawano jaką kreację miała na sobie ta czy inna celebrytka, dlaczego mistrz skrócił włosy, a dama dworu zaszła w ciążę z elektrykiem. Ale dotarł dzięki zbawienności internetu kim był Th. Cromwell i jak skończył. Skóra mu ścierpła. Zdawało mu się, że to uczucie jest mu obce. Ale okazało się to ułudą. Najpierw ucieszył się, gdy poznał jakie urzędy zagarnął dla siebie Cromwell. Potem jednak powiało chłodem, zgrozą i śmiercią. Jego chropowata skóra zadrżała. Rano spojrzał na kalendarz i uświadomił sobie, że to ledwo miesiąc do rocznicy śmierci Thomasa C. 480!