
Na wstępie tego pisanie (jak kiedyś zaczynano wiele listów) rozprawiam się z najtrudniejszym pytaniem:
"Czy gruba? Ta książka!". Uspakajam - chyba najcieńsza, która tu teraz leży na moim biurku! Nie liczę poezji Jacka Cygana. Jak wiemy miarą książki nie jest ani jej objętość, ani szata graficzna, ani ilość pikanterii. Gna nas ku nim m. in. Autor. Ten TU jest niezwykły. mój wileński Dziadek by pewnie rzekł:
"Niezwyczajny".
Marek Nowakowski! "Tak zapamiętałem" - Wydawnictwa Zysk i S-ka! Jak czytamy na... okładce: "W
Tak zapamiętałem znajdziemy portrety, a raczej witraże [...] takich, którzy budowali polską kulturę, a których nazwiska niewiele dziś mówią". Tak, owym nawiasie wymieniono kilu z tych "budowniczych". Przyznaję rację: część z tych nazwisk też mi już NIC nie mówi? A uważam się za średnio inteligentnego starzejącego się pana. Mówi nam coś nazwisko: Felicja Krance? A Andrzej Roman? Pan, który wie - obrusza się, oburza, wzrusza ramionami nad płytkością mej inteligencji? A japo prostu uczciwie przyznaję się, że nie wiem, że nie znam, dlatego sięgam po "Tak zapamiętałem".
"Perypatetyk spotkał perypatetyka. Kiedyś zaciągnąłem go do podłego szynku, kusząc specyficznie plebejskim, prawie przedwojennym urokiem. Dał się namówić na alkohol, co prawda wybrał trunek nader osobliwy, likier miętowy. Wypiliśmy brudzia" - to o Zygmuncie Kubiaku, którego urokliwe zdjęcie obok podpisano:
"...Helleńczyk, erudyta". Tak, wyciągnę kilka zdań Marka Nowakowskiego na temat Jego zapamiętanych znajomości.
"Był żarliwie wierzącym katolikiem, nieprzemakalnym na wpływ ideologii marksistowskiej". Do teraz nie wiedziałem, że TO brat... Tadeusza Kubiaka! Jest okazja, aby poznać skomplikowane relacje między braćmi. Nie rzucajmy się w poszukiwaniu taniej sensacji, ale nawet to, co odsłonił M. Nowakowski daje nam wiele do myślenia, jak destrukcyjny mógł być... PRL.