wtorek, marca 19, 2013
19 III 1981 r. - bydgoski marzec... czyli na krawędzi!
Wtedy wielu z nas chyba poczuło,
co to znaczy znaleźć się w... oblężonym mieście lub oku
cyklonu. Bydgoszcz przez kilkanaście dni była na ustach całego
kraju, ba! pojawiała się na łamach prasy zachodniej. To był ten
czas, kiedy kierowcy ówczesnego W.P.K. wyłączali silniki swoich
autobusów i wskazywali na siedzącego mundurowego funkcjonariusza M.
O. i oświadczali: „jeśli on nie wysiądzie, to ja nie jadę”.
I Bogu winny, pod ciężarem zawistnych spojrzeń, opuszczał
autobus. Siła była w tłumie (?), który skandował okrzyki na
ówczesnej al. 1 Maja: „MO – gestapo! MO
– gestapo!”.
Wszystko zaczęło się
niewinnie, w 16 marca 1981 r., kiedy na gmachu Zjednoczonego
Stronnictwa Ludowego przy ul. Dworcowej pojawił się transparent informujący o strajku okupacyjnym.
Oto bydgoscy rolnicy (wśród nich był mój cioteczny dziadek,
Kazimierz Poźniak z Więcborka) upomnieli się o prawo do tworzenia
rolniczych struktur NSZZ „Solidarność”. Oto pękało kolejne
ogniwo egzystencji PRL-u! Robotnicy wyrazili swój sprzeciw już
latem 1980 r. Rolnicy nie zostali w tyle. Nie udało się
przeciwstawić tych warstw sobie! Zajęcie budynku ZSL stanowiło
pierwszy krok. Nikt nie mógł przewidzieć eskalacji wydarzeń.
Dzień później komitet strajkowy ogłosił się Ogólnopolskim
Komitetem Strajkowym NSZZ RI „Solidarność”. Tego samego dnia
wiceminister Spraw Wewnętrznych towarzysz generał Bogusław Stachura
„...poprosił szefa Sztabu Generalnego WP, gen Siwickiego [zmarł 11 marca br. - przyp. K.N.], o
umożliwienie zakwaterowania 1300 funkcjonariuszy MO w jednostkach
wojskowych na terenie Bydgoszczy”. Oczywiście
prośbę spełniono. Czarne chmury już zaczęły się zbierać...
Nie wolno zapominać, że w tym samym czasie w Polsce i „bratnich
krajach sąsiedzkich” rozpoczęły się manewry wojsk Układu
Warszawskiego pod kryptonimem „Sojuz-81”. Towarzysz generał Wojciech
Jaruzelski ciekawie skwitował zbieżność tych wydarzeń: „Czy
więc skrajna lekkomyślność, czy jakieś nieczyste moce?
