
"Obecna wulgarność w amerykańskich dialogach i zachowaniu stały się ulubionym tematem socjologów i historyków. Czasami przywołują gburowatego Bogarta i jego nieodpowiednie zachowanie w barze jako wczesne oznaki dezintegracji, która miała nastąpić. Właściwie to, co o nim wiemy, wskazuje, że byłby przerażony dzisiejszymi produkcjami Hollywood, gwiazdami, które zrobią wszystko, na przykład zniszczą pokój hotelowy, by znaleźć się na pierwszych stronach gazet, gwiazdeczkami, których rynsztokowy język i zachowanie cytują czasopisma, jeszcze zanim wejdzie na ekran ich najnowszy film. Przepaść pomiędzy profesjonalistą a dupkiem była dla Bogarta oczywista" - zbyt długi cytat? Ależ ja bym z chęcią pociągnął GO dalej. To nie przypadek, że sięgam po książkę Stefana Kanfera "Twardziel bez broni Humphrey Bogart" w tłumaczeniu Bożeny Markiewicz , którą Wydawnictwo Dolnośląskie udostępniło nam w rewelacyjnej serii biograficznej "Burzliwe życiorysy, niezwykłe historie". Stali Czytelnicy mego blogu i "Przeczytań..." wiedzą, że to kolejna pozycja tego cyklu. Zapewniam, że nie ostatnia.