piątek, lutego 09, 2018
Spotkajmy się na Unter den Linden 7 / Treffen wir uns in Unter den Linden 7 (13)
Kochana Gretchen
Piszę do Ciebie. Ja. Twój Ojciec. Z miasta, które tak cudownie opisywałaś. Z Warszawy!! Obawiam się, że to nasz ostatni adres zamieszkania. Świat zamyka się tu tylko w trzech słowa: "Nur für Juden". Ulica Chłodna naprawdę jest chłodna. I ta kładka nad naszymi głowami. Jak w naszym zoo. Tam nad nami skrawek aryjskiego świata, my tu na dole, jak rzucone w odmęt potępieńcze dusze.
Z Mamą jest już zupełnie źle. Biedna moja Ruth. Odchodzi. To widać w Jej oczach. Kiedyś błyszczące, szlachetne, jak heban, a teraz jakieś blade, nie patrzące. Kompletnie osiwiała. Odwiedził nas wczoraj David Metz. Chodziłaś z jego córką do szkoły. Miała na imię Marta. Umarła w '27. Pamiętasz ją? Taka ruda, piegowata, wszędzie było jej pełno. Chodziła za Tobą wszędzie. Mała Marta. Chyba dobrze, że wtedy umarła. Tutaj tyle dzieci umiera. Nie wyobrażasz sobie nawet ile tu śmierci.
