sobota, kwietnia 01, 2023
Prima Aprilis z Marianem Załuckim, czyli 1 kwitnia...
Oj napisało mi się: 1 kwitnia! Zaraz skrzywiła się mina, że jakoś nie po polsku, nie po narodowemu, a nawet nie po wioskowemu. Bo we mnie też drzemie kawał chłopa i chama, tego spod Kaczanowa, Gierłatowa, Bagrowa czy innego Mąkowarska i Komorzy Wielkiej. A może, to mego wypisywania... kwitnia? Czyli kwita, a może i... kita. Szukać mi księdza na podorędzie? Nie wiem. Wiem, że nam się kwartał pierwszy zamknął, jak to każdego roku 31 marca, bez galicyjskiego smacznego (za-)grzańca? No to sobie pomyślałem, że warto w ten pierwszy dzień kwitniowy wejść z przytupem i dobrym humorem. Tak, nie ukrywam, rzecz by to była stracona, olśniony jestem jakby nade mną jasność jakaś powstała, bo odkryłem czym jest humor Mariana Załuckiego (1920-1979). Nie tylko w piśmie (patrz zbiorek/tomik "A nie mówiłem?"), ale i w mowie, bo... słucham na YT i pełno go w mojej dotąd pustej głowie.

