piątek, marca 04, 2016
Przeczytania... (121) Ryszard Wolański "Eugeniusz Bodo. «Już taki jestem zimny drań» " (Wydawnictwo REBIS)
"...nowe poszerzone wydanie"! Taki dopisek znalazł się na okładce książki Ryszarda Wolańskiego "Eugeniusz Bodo. «Już taki jestem zimny drań» ", którą wznowiło Wydawnictwo Rebis z Poznania. Naprawdę jestem pełen podziwu dla naszych Wydawców, że maszyny drukarskie poszły w ruch i doskonała biografia Eugeniusza Bodo trafia w nasze ręce. Tak, cały czas myślę o serialu TVP 1. Nie pamiętam, jaka ostatnio polska produkcja wzbudzała we mnie tyle niepokoju. Oby nie okazała się mydlaną bańką i po pierwszej emisji szerokim łukiem będę omijał porę emisji? Wierzę, że nie. Chyba czekamy na podobne historie - biograficzne. A, że Eugeniusz Bodo (de facto Bogdan Eugène Junod) ważną figurą w polskim gwiazdozbiorze przedwojennego kina świecił najjaśniejszym blaskiem - to chyba musiałbym przekonywać tylko młodych widzów i czytelników. My 50+ zostaliśmy wyedukowani przez pana redaktora Stanisława Janickiego (rocznik 1933) i teraz bez problemu rozpoznajemy gro aktorów starego kina. Nie nam tłumaczyć kim była Mieczysława Ćwiklińska, Jadwiga Smosarska, Helena Grossówna, Tola Mankiewiczówna, Ina Bonita, Zula Pogorzelska czy Loda Halama. Kogóż z nas nie bawił humor najwyższych lotów Adolfa Dymszy, Antoniego Fertnera, Lopka Krukowskiego, Aleksandra Żabczyńskiego, Stanisława Sielańskiego, Michała Znicza? Przepraszam, że ograniczę się do kilku tych nazwisk, ale zrobiłby się słownik artystów scen polskich z lat 1918-1939. Cała Polska śpiewała ICH piosenki i robiła to wiele, wiele, wiele lat od ich premier. Hanka Ordonówna! Adam Aston! Mieczysław Fogg! Sam je dzisiaj sobie włączam, kiedy "żonka mnie nie słyszy", bo głos sprzeciwu brzmi jednakowo od wielu lat: "Wyłącz tych dziadków!".