poniedziałek, sierpnia 11, 2014
Mrok...
Książę-prymas M. Poniatowski |
Kamerdyner bez słowa zbliżył się do okna. Ze zgrozą patrzył przed siebie. Płonąca łuna rozświetlała mrok. Gwar nie milkł. Wręcz przeciwnie - robiło się głośniej i groźniej. Powoli wysunął się w oknie. Huk wystrzału jednak przestraszył go.
- Strzelają? - usłyszał za sobą głos księcia. - Hołota! Przebrzydła hołota! Plugawi... jakobini... Mais c'est monstreux! (tłumaczenie pod tekstem)
Kamerdyner z całej siły docisnął okiennicę i zacisnął hak.
- Podejdź no tu... - powiedział miękko, ale stanowczo.