piątek, listopada 16, 2018
Spotkajmy się na Unter den Linden 7 / Treffen wir uns in Unter den Linden 7 (37)
To były dwie głowy. Nie rozumiała, co do siebie mówiły. Przekrzykiwały się, by nagle zamilknąć i wybuchnąć spazmatycznym lub histerycznym śmiechem. A potem dwoje dziwnych oczu wbiło swój wzrok w nią. Było w tym coś wulgarnego, coś tak obleśnego, że cofnęła się. I wtedy drgnęła. Poczuła za sobą ścianę, mur, cegły. Stawało się jasne, że nie ma możliwości ucieczki. Była na siebie zła! Za co? Za to, że akurat skręciła w ten przeklęty korytarz. Tamta kobieta miała rację, że to labirynt. Przeklęta plątanina korytarzy, jakichś pordzewiałych lub drewnianych drzwi? Zza nich dobywały się piski, krzyki, rechoty i płacz. Choć najbardziej poruszyła nią... kołysanka. Ktoś w tym upiornym przedsionku zagubienia śpiewał kołysankę?