sobota, lipca 08, 2017
Wild Bert - cień Hioba ... / Wild Bert - a shadow of Job... (07)
Eddie Kintner ściskał w dłoni 10$ w złocie. Obracał monetę na różne strony.
-
I mówisz, że znalazł się ktoś, kto znikąd
płaci złotymi dolarówkami? - wykrzywił usta w kwaśnym grymasie.
Zniszczone zęby tkwiły, jak spróchniałe kołki w przewracającym się
płocie. - Kto to taki?
Mężczyzna w zielonej kamizelce pokiwał potakująco głową.
- Może to ktoś od Pincertona? - podsunął rozwiązanie.
-
Wątpię! - Eddie Kintner coś cały czas przeżuwał. Jego szczęka nerwowo
się zatrzęsła. - Co by człowiek od Pincertona miał robić w tej okolicy?
Splunął pod nogi.
- A ten moczymorda?
- Tani gracz. Spłukał się przy drugim rozdaniu.
- Spłukał - Eddie Kintner wycedził. Cały czas skupiona twarz wyrażała jednak niepokój.
