"Lat temu osiemdziesiąt i siedem nasi ojcowie wznieśli na tym kontynencie
nowy naród, poczęty z wolności i oddany w przekonaniu, że wszyscy
ludzie zostali stworzeni równymi" - tymi słowy Abraham Lincoln, szesnasty prezydent Stanów Zjednoczonych, rozpoczął pamiętną mową gettysburską. Kilka miesięcy wcześniej na polach spięły sie w śmiertelnym uścisku wojska generałów Roberta Lee i Georgea Meadea. Jedna z najkrwawszych bitew wojny secesyjnej rozegrała się w wigilię Dnia Niepodległości. Stwórca musiał być w wyjątkowym humorze, skoro doprowadził Armię Północnej Wirginii oraz Armię Potomaku w to jedno miejsce - skazując je na bój krwawy i wyniszczający pod Gettysburgiem! 1-3 lipca 1863 r. stały się sądnymi dniami w historii walczących stron! A może całej historii Stanów Zjednoczonych? My tylko przyjrzymy się jednemu epizodowi z ostatniego dnia, 3 lipca. Znajdziemy się w centrum krwawego wydarzenia, poznamy głównych bohaterów tego wydarzenia.
Śmiem twierdzić, że wielu z nas na dźwięk nazwiska "Chamberlain" widzi: starszego, dystyngowanego pana, który albo ściska się z Hitlerem, albo podpisuje dokument układu monachijskiego lub stojącego na lotnisku i machającego kartą, a przy tym nawinie twierdzącego: "Przywiozłem pokój". Ale tym razem nie chodzi o ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Arthur NevilleChamberlain z lat 1937-1940! Bohaterem tego postu, z woli i wyboru głosujących na ankietę "Wybierz generała wojny secesyjnej, a ja o nim napiszę..." został generał Armii Stanów Zjednoczonych .Joshua Lawrence Chamberlain (8 IX 1828 – 24 II 1914)! Każdy z zaproponowanych przeze mnie generałów (przegrani to: James Longstreet, Thomas „Stonewall” Jackson, Winfield Scott Hancock) godny jest poznania! Na pewno jeszcze pojawią się kiedyś w moim pisaniu.