środa, marca 24, 2021
Islandzkie spotkanie...
"Na świętego Grzegorza zima idzie do morza" - podpowiada nam mądrość
polskiego przysłowia. No to żegnajmy się z zimą, ale z niezwykłym
przytupem! Tego jeszcze na moim blogu nie było: po islandzku! Moja
wina to poniekąd, bo rok temu otrzymałem z tego samego źródła podobny
pęk wiadomości. Ale jak to bywa (i tu jak zwykle biję się w mą pierś
cherlawą) czas, inne tematy, odłożenie na później - i nie wyszło, i nie poszło, i śladu nie ma.
Dlatego teraz, kiedy wiosna dopiero domyka drzwi, zlatuje się ptactwo
wszelaki z Afryki, a to inne szybuje na zimną Północ, piszę: Arturze,
dziękuję! Tak, bo Autorem, inspiratorem i natchnieniem jest mój były
uczeń Artur Wegenka (rocznik 1973), którego emigracyjny los rzucił aż na
Islandię! Nie byłbym sobą, gdybym nie wzmocnił Jego narracji historią. I to bardzo odległą, bo z... XVII w.!