czwartek, grudnia 26, 2019
Sara Lancaster (05)
Sara patrzyła na swoje ręce. Drżały. Jak starej Norze? Tylko, że tamta już był dobrze po sześćdziesiątce. A ona? Właśnie pisała list do ciotki Wandy, kiedy pióro zaczęło bardzo opornie pokonywać kolejne przestrzenie białej kartki. Kiedy ze stalówki spadł ciężki kleks - zdenerwowała się. To nie była pierwsza próba napisania do matki chrzestnej. Obok leżały pomięte trzy kartki, dwie podarte... Wychodziło więc, że to była szósta próba?
Zmierzchało. Zapaliła już lampę. Odłożyła pióro. Była bezsilna.
- Nic mi nie wychodzi.