"Biada, biada tobie, Bolesławie, jak wielkie nieszczęście przyniesiesz ty ziemi swojej!" - tak biadoliła, prorokowała, ba! miała wizję (objawienie) św. Jadwiga Śląska / hl. Hedwig von Schlesien. Babka onego Bolesława, któren w kolejności dynastycznej miał numer II, po swym (jak mniemam) pradziadku, Bolesławie I Wysokim (1163–1201). Aliści szanowna bunia (de facto Hedwig von Andechs) sama powinna się uderzyć w nadobną pierś, boć miała swój dobitny i wybitny wkład w to, co z życiem swoim zrobił wnuk. Że ladaco? Że niewdzięcznik? Że bliżej mu było do Diabła, niż do Pana Boga? No, współczesny nam psycholog miałby ciekawy materiał do swych badań. I trudno mi orzec (wszak jestem tylko magistrem od historii), nie mam kompetencji, kto w ostatecznym rozrachunku byłby bardziej szalony: czy wnuk, co poczynał sobie zuchwale i zgubnie dla potencji, czy babka, co w pomyjach obywała wnuczka? Trudno jednak odmówić Bolesławowi II by nie był postacią godną zauważania.