sobota, maja 12, 2018

Spotkanie z Pegazem (122) Jan Brzechwa "Pogrzeb"

12 maja.
Powoli moje pisanie na tym blogu układa się w... kalendarz historyczny? "Spotkania z Pegazem" dają szerokie możliwości. No to z nich korzystam. A rocznica śmierci Pierwszego Żołnierz Odrodzonej Rzeczypospolitej jest dla mnie bardzo ważna. Każdy fakt związany z życiem i drogą marszałka Józefa Piłsudskiego (1967-1935). Nie inaczej jest z 12 maja 1935 roku. Próbuję unikać frazesów, pompatyczności, gloryfikacji, pomnikowania. Dziś wybór pada na... Jana Brzechwę (1898-1966).

Całe pokolenia wyrosły na Jego wierszach dla dzieci. Nie uwierzę, aby polskie dziecko nie znało Kaczki Dziwaczki, Pchły Szachrajki lub Lisa Witalisa. Dzięki filmowej adaptacji "Akademii pana Kleksa" cała Polska śpiewała Jego wiersze! O twórczości dla dorosłych nie pamiętamy. Jest rzadka okazja, aby pochylić się nad strofami zaskakującymi. Tymi poświęconych pamięci Marszałka. 
Po raz kolejny sięgam po tom poezji "W blasku legendy"* i stąd przenoszę do "Spotkania z Pegazem" wiersz pt. "Pogrzeb":

Gdy maj żałobny w swój świat odrębny,
        Zabrał nam Wodza na wieczny czas,
Ponurym werblem warczały bębny,
        I dzień chmurami nad nami gasł.

Miarowym krokiem dudniły pułki,
        I biły serca ze wszystkich stron,
I rozpaczliwe tłukł o zaułki
       Z wież katedralnych pozgonny dzwon.

I łzy z otwartych powiek,
        Szloch się wydzierał z milionów płuc,
- Baczność panowie generałowie!
        Po raz ostatni przejeżdża Wódz. 

W ciszy żałobnej, w ciszy natchnionej,
        Wizja przeszłości ożyła znowu:
Związek Strzelecki, wojna, Legiony,
        Magdeburg, Polska, Kijów i Lwów. 

Wielkie zwycięstwo, dumne przemiany,
        Naród i wojsko w rozkwicie sił,
 I wódz najmilszy, Wódz ukochany,
        Co dla nas walczył, cierpiał i żył.

Ponurym werblem warczały bębny,
        I dzień chmurami nam nami gasł.
Maj był żałobny, świat był odrębny,
       Gdy Wódz przejeżdżał ostatni raz.

Cisza - i werbel. Cisza - i dzwon,
        I już na zawsze będzie wśród nas
Duch nieśmiertelny, trud niezamierzony,
       I sława, sława, po wieczny czas. 

Przed pięcioma laty ukazała się cenna biografia Poety, autorstwa Mariusza Urbanka**. Proszę zerknąć do niej. W przypisie podpowiadam strony. Tam o poezji wpisującej się w budowanie kultu Marszałka. Cytowany jest m. in. fragment "Nie jestem z jego tysiąca", Autor niestety nie wymienia tego tytułu. Za to mamy przykład, jak endeckie "Prosto z mostu" atakowało m. in. Jana Lesmana, czyli Brzechwę za jego... żydowskość i rzekomą nieszczerość w apoteozacji pamięci o Marszałku. Niewiele tego jest, ale warto zajrzeć i przyswoić sobie.

Jan Brzechwa (1898-1966)
Nie jest moim zamiarem ocenianie roli Jana Brzechwy w poezji polskiej. Zrobili to już znamienitsi znawcy twórczości. Poniekąd jest coś na ten temat w 14 odcinku tego cyklu, gdzie przytaczałem wiersz Mariana Hemara pt. "Odpowiedź Brzechwie". Biografia Poety jest kolejną okazją do polemiki: ile Polaka w Polaku? Dla tzw. 100% Polaków (któż w ogóle wymyślił ów idiotyczny termin?) Jan Brzechwa jest wspaniałym pretekstem do kąsania. Raz po raz ataki wracają. Warto szerzej patrzeć na Jego twórczość i przekonać się, że poza Wyspami Bergamuta był i inny świat.

* W blasku legendy. Kronika poetycka życia Józefa Piłsudskiego, oprac. K. A. Jeżewski, Editions Spotkania, Paryż 1988,  s. 423-424
** Urbanek M., Brzechwa nie dla dzieci, Iskry, Warszawa 2013, s. 82-84

2 komentarze:

  1. Z wierszami Brzechwy łączy się wspomnienie mojej pierwszej ekstazy czytelniczej. Jako mała pchła miałam wiersze Brzechwy. Olśnienie to za mało, byłam zaczarowana i to uczucie trwa na całe życie. Nie ma takiego drugiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Większość z nas po prostu kocha wiersze dla dzieci J. Brzechwy. Jest częścią naszych dzieciństw, dorastania, poznawania piękna mowy ojczystej. Masz rację: nie ma takiego drugiego.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.