piątek, maja 11, 2018

Przeczytania... (265) Lew Tołstoj "Wojna i pokój" tom I-II (Zysk i S-ka Wydawnictwo)

"Francuzi, którzy przestali strzelać w to usiane trupami pole, bo już na nim nie było nic żywego, dostrzegłszy jadącego adiutanta, skierowali na niego działo i wystrzelili kilka pocisków. Wrażenie tych świszczących, strasznych dogłosów i leżące dokoła trupy - wszystko to zlało się w Rostowie w jedno uczucie przerażenia i żałości nad sobą" - dzięki sugestii literackiego przekazu możemy znaleźć się na polach bitwy pod Austerlitz, pamiętnego 2 grudnia 1805 r. Tę chwilę zawdzięczamy tytanowi rosyjskiej literatury, Lwu Tołstojowi . Panie i Panowie: "Wojna i pokój" / "Война и миръ", w tłumaczeniu Andrzeja Stawary, Zysk - S-ka Wydawnictwo. 
Nie dalej, jak kilka dni temu zdruzgotała mnie odpowiedź "Nie wiem" na pytanie w teleturnieju "1 z 10" "Kto był autorem «Anny Kareniny»?". Ignorancja? Wypadkowo procentowego udziału w czytelnictwie? Nie przestanę powtarzać: rośnie nam pokolenie analfabetów literackich. Aż się boję tego pokolenia, które wchodzi w dorosłość z dumnym powtarzaniem: "nie przeczytałem żadnej książki". To i nie dziwota, że padają takie odpowiedzi. Razi beztroska  odpowiadających. Przed laty bywało wstydno, gdy ktoś miał "literackie braki". Dziś triumfalizm bije z lic i ócz pytanych? Wstyd!  Za kilka lat ci ludzie będą uczyć Wasze dzieci i wnuki. Literatury? Jakich użyć argumentów, aby  nie odstraszyć niezdecydowanych od przeszło ośmiuset stron tomów I i II, które dostajemy w jednym wydaniu.
Pisać hymn pochwalny na temat prozy Lwa Tołstoja? Bez sensu. To nie jest cykl biograficzny, tylko przeczytaniowo-książkowy. Zachętą niech będą zdania, jakie znajdziemy na skrzydle okładki: "Wojna i pokój to powieść, którą trzeba znać - jest nie tylko historycznym arcydziełem, ale też inspiracją dla wielu współczesnych pisarzy. Wychwalali ją Fiodor Dostojewski i Gustave Flaubert, a Ernest Hemingway od Tołstoja uczył się pisać o wojnie"
Podoba się ten zwrot "trzeba znać". Pewnie, że można przejść przez życie nie słysząc o Nataszy Rostowej, nie wiedząc nic o rozterkach życiowych Piotra Bezuchowa, nie zajrzeć w duszę księcia Andrzeja Bołkońskiego. Ale nie poznać okoliczności pojedynków i upadków bohaterów takiej powieści? Ubóstwo intelektualne! Analfabetyzm literacki. "Wojnę i pokój" czeka los... dzieł dla koneserów? Bo trzeba być smakoszem, by się rozsmakować w tej narracji. Mamy tu wszystko! I wielką miłość, złamane serca, czas arystokracji rosyjskiej z początków XIX w., hulanki i swawole, a wszystko doprawione sosem historycznym. Pewnie, że jako rozmiłowany w epoce napoleońskiej wyłuskuję to wszystko, co działo się na polach bitew! Austerlitz, Borodino, Berezyna - trzeba-że godniejszej rekomendacji? Oto literacki obraz roku 1805:

scena 1: Żołnierze mieli twarze zakopcone dymem  i  ożywione. Jedni przybijali stemple, inni podsycali panewki, wyjmowali w woreczków naboje, jeszcze inni strzelali. ale do kogo strzelali, tego nie było widać spoza dymu, którego wiatr nie rozpraszał.
scena 2: Książę Andrzej zatrzymał konia przy baterii, patrząc na dym działa, z którego wyleciał pocisk. Oczy rozbiegły mu się po obszernej przestrzeni. Widział tylko, że przedtem nieruchome masy Francuzów zakołysały się i  że na lewo istotnie była bateria. Jeszcze się nad nią nie rozszedł dymek.
scena 3: Szwadron, w którym służył Rostow, zaledwie zdążył dosiąść koni, gdy znalazł się przed nieprzyjacielem. Znowu, podobnie jak na moście Enns, między szwadronem a nieprzyjacielem nie było nikogo, ale między nimi, dzieląc ich, rozciągała się ta sama straszna linia nieświadomości i strachu - jak gdyby linia oddzielająca żywych od umarłych.
scena 4: Był to ostatni atak Francuzów, na który odpowiadali żołnierze, rozlokowani w domach we wsi. Na nowo wszystko rzuciło się ze wsi, lecz działa Tuszyna nie mogły sie ruszyć, więc artylerzyści, Tuszyn i junkier w milczeniu spoglądali na siebie i czekali swego losu.
scena 5: Choć rannych kazano porzucić, wielu  z nich brnęło za wojskiem i prosiło, by wziąć ich na działa..

"Wojna i pokój", to świat rosyjskiej arystokracji. Zresztą powieść zaczyna się w salonie Anny Pawłowny. A rysy kolejnych postaci? Toż dopiero uczta dla szperacza w duszach ludzkich:

scena 1: Mała księżna, z ridicule w ręku, kołysząca się, drobnymi szybkimi kroczkami okrążyła stół i szybkim ruchem poprawiwszy suknię, usiadła na kanapie, w pobliżu srebrnego samowara, jakby wszystko, cokolwiek robiła, było partie de plaisir dla niej i dla wszystkich, którzy ją, otaczali. 
scena 2: Wicehrabia był to młody człowiek o miłym wyglądzie, miękkich rysach i ujmujących manierach; w sposób widoczny uważał się za znakomitość,lecz jako człowiek dobrze wychowany, skromnie zezwalał, by towarzystwo, w którym przebywał, cieszyło się nim.
scena 3: Wszystko w jego postaci, poczynając od zmęczonego i znudzonego spojrzenia aż do powolnego, miarowego kroku, stanowiło ostre przeciwieństwo jego malutkiej ruchliwej żony.
scena 4: Pierre był niezgrabny. Tęgi i wzrostu wyższego niż przeciętny, barczysty, z ogromnymi czerwonymi rękami, nie potrafił - jak to się mówi - wejść do salonu, a tym bardziej wyjść, to znaczy powiedzieć przed wyjściem coś osobliwie przyjemnego. Poza tym był roztargniony. Wstając, zamiast swego kapelusza chwycił stosowny kapelusz z generalskim pióropuszem i dopóty go trzymał, skubiąc kitę, dopóki generał nie poprosił o zwrot. 
scena 5: Miał dwadzieścia pięć lat. Nie nosił wąsów, podobnie jak wszyscy oficerowie piechoty, toteż usta, najbardziej uderzający rys jego twarzy, były całe widoczne. Linia tych ust była nadzwyczaj delikatnie wygięta.

Do pełni szczęścia brakuje opisów wszelakich, przyrody, krajobrazów i jak nic, chwytać za tom i odpłynąć wraz z nim do początków XIX w. 

scena 1: Za nim stał adiutant, doktorzy i służba męska; kobiety i mężczyźni rozdzielili się - jak w cerkwi. Wszyscy milczeli, robili znak krzyża; słychać było tylko słowa modlitwy, dyskretnie niski śpiew basowy, a w chwilach milczenia przystępowanie z nogi na nogę i westchnienia.  
scena 2: Olbrzymi gabinet był wypełniony rzeczami, będącymi widocznie w ciągłym użyciu. Duże biurko, na którym leżały książki i plany, wysokie oszklone szafy biblioteczne z kluczami we drzwiach, wysoki pulpit do pisania w pozycji stojącej, na którym leżał otwarty zeszyt, warsztat tokarski, a przy nim porozkładane narzędzia, wióry rozsypane dokoła - wszystko wskazywało na ciągłe, różnorodne, systematyczne zajęcia. 
scena 3: Twarz księcia miała wyraz zamyślenia i tkliwości. Założywszy ręce do tyłu, szybko chodził po pokoju z kąta w kąt; patrzył przed siebie i w zamyśleniu kiwał głową. 
scena 4: Reszta piechoty spiesznie przechodziła most, tworząc lej u wejścia. Nareszcie wszystkie wozy przejechały, ścisk stał się mniejszy i ostatni batalion wszedł na most. Po tamtej stronie mostu, naprzeciw nieprzyjaciela, pozostali tylko huzarzy Denisowa.
scena 5: Wiatr ucichł, czarne chmury zwisły nisko nad polem bitwy, zlewając się na widnokręgu z dymem prochowym. Robiło się coraz ciemniej, przeto tym jaśniej znaczyły się w dwóch miejscach łuny pożarów. Kanonada stała się słabsza, ale trzaskanie strzałów karabinowych - z tyłu i z prawej strony - słychać było coraz częściej i coraz bliżej. 
Z Fiodorem Dostojewskim mam problem. Antona Czechowa uwielbiam. Gogola - cenię. Trudno nie ulec magii prozy Lwa Tołstoja. Gdybym miał zabrać dziesięć książek na bezludną wyspę, to byłaby wśród nich również "Wojna i pokój". "Jako nieprzemijający klasyk doczekała sie tez wielu, również oscarowych, ekranizacji, a najnowszą jest widowiskowy miniserial BBC z 2016" - czytamy dalej na skrzydle okładki. Oglądałem. Oczywiście niedościgłym dziełem jest adaptacja wielkiego Sergiusza Bondarczuka z 1967 r., to ów Oscar.  Do jednych z ulubionych scen w powieści należy ta: "Przeciwnicy stali na skrajach polany o czterdzieści kroków jeden od drugiego. Sekundanci, odmierzając kroki, wydeptali ślady w mokrym, głębokim śniegu od miejsca, gdzie stali przeciwnicy, do szabel Nieswickiego i Denisowa, wetkniętych o dziesięć kroków od siebie i oznaczających barierę. Była odwilż i mgła; o czterdzieści kroków nie było nic widać". Nie chcę psuć efektu tym wszystkim, którzy dopiero rozpoczynają swoją podróż z wielką literaturą rosyjską. Ani zdradzam kto z kim się pojedynkował i z jakim skutkiem. Inicjacja masońska? Proszę bardzo - jest.
Ostatnią próbą przekonania nieprzekonanych może być garść cytatów, myśli. Powinny stanowić oddzielny pretekst do powstania kolejnego odcinka "Myśli wygrzebanych". 
  • Nie chcę nikogo znać poza tymi, których kocham; ale kogo pokocham, to kocham tak, iż życie oddam za niego. 
  • ...prawie wszyscy są szkodliwi, zwłaszcza kobiety.
  • Nigdy nie ośmielę się powiedzieć, że znam prawdę.
  • Pański sposób myślenia jest pożałowania godną omyłką.
  • Najwyższa mądrość ma tylko jedną naukę -  naukę wszystkiego, naukę wyjaśniająca budowę wszechświata i miejsc, jakie w nim człowiek zajmuje. 
  • Źródło szczęśliwości jest nie na zewnątrz, lecz wewnątrz nas...
  • Jak łatwo można zrobić tyle dobrego, jak niewiele na tp trzeba wysiłku i jak mało się o to troszczymy.
  • Ludzie wiecznie się mylą i będą się mylić - i to właśnie w tym, co uważają za sprawiedliwe albo za niesprawiedliwe.  
  • ...odkąd żyję tylko dla siebie, stałem się spokojniejszy.
  • Nie jestem temu winien, że żyję, a zatem należy jak najlepiej, nikomu nie przeszkadzając, dożyć do śmierci. 
  • Życie i tak nie daje spokoju.

"Wojna i pokój", to obowiązek każdego średnio inteligentnego człowieka. Tuman grochowy może ją omijać obszernym łukiem, ale ktoś kto aspiruje do jakiegoś znaczenia intelektualnego nie może nie znać tej powieści! Głupich nie sieją? Sami się rodzą? Teraz rozumiem, jak pewne szacowne wydawnictwo mogło zamieścić w biografii Tołstoja, jako jego młodzieńczą fotografię wizerunek młodego... Fryderyka Engelsa. Ów nie wiedział kogo fotkę zamieszcza. Może w internecie tak stało podpisane. Ostatnio moi uczniowie ze zdziwieniem odkryli, że w podręczniku do historii dla I LO figuruje ktoś, kto nazywał się... Władysław Kopański, jako dowódca Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Jak w podręczniku dla klas IV można narysować marszałka J. Piłsudskiego w... zielonym mundurze? Grafik - niedouk i recenzent niedouk!
Trudno orzec, kiedy do rąk spragnionego czytelnika trafi tom III i IV. Ja tego po prostu nie wiem. Oby rychło.

Brak komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.