niedziela, lipca 30, 2017

Smakowanie Bydgoszczy... (59) urok ruiny

Ciekawe czy dobra zmiana wreszcie zawita w te miejsca Bydgoszczy? Ktoś pewnie zaraz krzyknie: "Winny Bruski!". Dla nie zorientowanych tłumacze, że chodzi o prezydenta, rzecz jasna z PO. Nie znam stanu prawnego kamienic, które tu uwieczniłem. Coś musi być na rzeczy, że od lat nic się wokół nich nie dzieje. Bo też od lat (po raz pierwszy jesienią... 1978 r.) są bohaterami mego fotografowania. Pewnie, że wstyd, że w samym sercu miasta straszą takie budowlane demony.

Dookoła pięknieje, nowoczesność wdziera się nieubłaganie, a te tu straszą! starszaki! Straszydła! Moi rówieśnicy (50+) i starsi pamiętają gospodarską wizytę towarzysza Gierka. Co by I sekretarz KC PZPR nie ślizgnął się wzrokiem po podobnych widoczkach postawiono ogromną tablicę z XVII-wiecznym wyobrażeniem miasta. Później ona tablica straszyła na równi z kamienicami. Ale od tamtego czasu zmieniło się, że ho ho ho ho...


Ktoś powie: "Ten tu swym pisaniem i fotografowaniem kompromituje miasto! na pohybel dziada!". Ależ ja się delektuję tą swoistą wytwornością. Za lat kilka będziemy się śmiać z tego, a może jakiś nowy szperacz bydgoskich widoczków (miejskich landszafcików) będzie jeszcze mi zazdrościł, że ja to widziałem, a on ma tylko kadry z 2017 r. I wtedy nabierze to wszystko wymiaru historyczności.


To o takich miejscach mówię swoim uczniom: "fotografujcie je! chwytajcie!". Pomnik Kazimierza Wielkiego, Potop czy Beethovena - zrobi każdy. Ale nie każdy zachwyci się takimi koszmarkami. to, jak z Wyspą Młyńską. Renowacji poddają się kolejne budynki. Jest coraz kolorowej i piękniej. Ale też przy okazji morduje się ducha tamtego miejsca. Idzie nowe! Czy szybko znajdzie się właściciel, inwestor, remonciarz? Nie wiem. Na razie nic się tu nie dzieje. Od strony ul. Długiej okazałość jednego z tych budynków robi wrażenie. Tak, kroczymy ulicą Pod Blankami, czyli jesteśmy dwa kroki od pomnika króla Kazimierza Wielkiego (patrz odc. 56 tego cyklu) i rzut beretem od Starego Rynku. Trochę wstyd?

Tak, jesteśmy w miejscu bardzo obciążonym historycznie. Z gmachów, których już tu nie ma trzeba wspomnieć o bydgoskiej Synagodze (1882-1884-1940) oraz siedzibie loży masońskiej. To z tej strony w czasie insurekcji kościuszkowskiej wdzierały się do miasta wojska generała J. H. Dąbrowskiego! Gdyby fragmenty murów miejskich mogły mówić. Byłoby też o Szwedach i Czarnieckim! Zasłuchalibyśmy się na długie wieczory...



PS: Mój znajomy na FB (skądinąd bardzo znany i uznany pracownik naukowy IPN- u) tak skomentował kilka z tych zdjęć: "Jaka magia? Dziadostwo i wstyd dla miasta. Mam nadzieję, że tego typu relikty jak najszybciej znikną z Bydgoszczy". Ale na koniec doczepił minkę puszczającą oko, więc...

Brak komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.