wtorek, grudnia 13, 2016

Spotkanie z Pegazem... - 86 - Maciej Zembaty "Do generała [Naród dziękuje ci, Generale]"

13 grudnia 1981 r. Nie, nie potrafimy (chociażby tacy, jak ja z rocznika '63) zapomnieć. Trudno wyprzeć się swego dorastania. 35. lat temu mieliśmy po 18. lat. Wkraczaliśmy w dorosłość. Moje osobiste urodziny przypadły w dniu... żałoby narodowej po zgonie księdza prymasa Stefana Wyszyńskiego. Sporo jest o stanie wojennym na tym blogu. Inaczej być nie może. Nie ma prawa być. Dziś sięgam po wiersz kogoś dla mnie wyjątkowego: Maciej Zembatego (1944-2011). 

Maciej Zembaty - maj 2009 - foto Henryk Kotowski

Dla mnie to niezrównany autor słuchowiska o rodzinie Poszepszyńskich, emitowanego w ukochanej, radiowej Trójce. Sam wcielił się w rolę wnuczka/syna Maurycego. Przed laty uczył nas w TVP gry na gitarze. Niestety, zabrakło mi wtedy i instrumentu i zacięcia? Jego głos mogliśmy utrwalić sobie oglądając serial "Siedem życzeń". To on był autorem scenariusza i mówił... za kota Rademensa. Chyba jednak mniej znana jest twórczość... walcząca!

Gen. W. Jaruzelski - foto autora blogu z TVP - 1981 r.
Przed nami wiersz wyjątkowy "Do generała [Naród dziękuje ci, Generale]". Napisany w duchu Włodzimierza Wolskiego. Tak, tego od "Halki" i pewnej znanej pieśni z czasów insurekcji 1863 r.: "Na bój Polacy, na święty bój". I mi coś podobnego podsunął rozum, ale proszę o wyrozumiałość: nie odważę się na cytowanie przy mistrzu Macieju. Oczywiście adresatem tego utworu był generał Wojciech Jaruzelski (1921-2014). Chyba nic więcej nie dodam. Choć nie czarujmy się wiedza na temat stanu wojennego z każdym rokiem robi się coraz lichsza, a jak pokazują ostatnie przykłady (w tym wypowiedzi nawet przywódcy KOD-u) oceny tego, co się stało po 13 XII '81 są coraz to bardziej dla mnie szokujące.

Za słowa kłamstwa splugawione
Za mundur bratnią krwią splamiony
Za ręce siłą rozłączone
Za naród głodem umęczony
Za oczy dziecka przerażone
                           Obnoś swój triumf w partyjnej chwale
                           Naród dziękuje ci, Generale.
Za pogrom braci bez litości
Za honor wojska zbezczeszczony
Za mękę strasznej bezsilności
Za ból rozłąki z mężem żony
Za łzy i rozpacz samotności 
                           Ciesz się, żeś działał tak wspaniale
                           Naród dziękuje ci, Generale.
Za połamane pałką kości
Za koszmar walki brata z bratem
Za nienawiści siew i złości
Za to, że żołnierz stał się katem
Ze znów zdławiony świat wolności
                            Pomnik twych zasług wzniosłeś trwale
                            Naród dziękuje ci, Generale.
Za nałożone znów kajdany
Za zbrodnie łagrów w polskiej ziemi
Za fałsz przemówień wyświechtany
Za podłość zdrajców między swymi
Za język prawdy zakazany
                             Wypnij na Kremlu pierś po medale
                             Naród dziękuje ci, Generale.
Naród śle swe podziękowania
Żeby ci legły jak kamienie
Przyjmij je spiesznie bez wzdrygania
Może obudzą twe sumienie
                              Bo, Generała, nie znasz godziny
                              Gdy przed Najwyższym Dowódcą Świata
                              Złożysz ostatni raport za czyny,
                              Z piętnem Kaina, krwią swego brata.

Wiersz powstał 20 grudnia 1981 r. Nie tylko zamykały się z trzaskiem więzienne bramy, ale padały już strzały, gąsienice czołgów i transporterów wojskowych rozjeżdżały wolność nad Wisłą! Tego nam zapomnieć nie wolno! XXXV lat stoi za nami. I śmierć! Nie tylko górników z "Wujka".


Znów te nieudane techniczne kadry? Bo moje? Bo moje! Bo to też XXXV lat temu. Pstrykał je wtedy 18-letni maturzysta z "mechanika 1". Od tego czasu trochę wyliniał i zestarzał się, ojciec dzieciom, dziadek. Lata oddalają nas od tamtego grudnia. Tych kilka kadrów, to ślad, że nie wszystko było tak, jak sobie dziś roją niektórzy w głowach. I są doskonałym dopełnieniem słów Macieja Zembatego.

Piszącego te słowa dzieli 18. lat od zakończenia II wojny. Ostatnio doszedłem do zaskakującego wniosku: uczę uczniów, których od wprowadzenia stanu wojennego do ich narodzin dzieli dokładnie tyle samo wiosen i zim? Ta sama skala czasu? Nie wierzę.

PS: Gdyby Maciej Zembaty żył obchodziłby urodziny razem z moim wnukiem Jerzykiem i... prezydentem Dudą. 

1 komentarz:

  1. Prosze mi wybaczyc ale wiersz zostal napisany przez kogos innego - pana rowiesnika, a wlasciwie rowiesniczke, przy wspoludziale kilkorga przyjaciol. Bylam swiadkiem jego powstania. W obieg wprowadzil go moj ojciec -jako wiersz anonimowego poety. Nie inspirowal nas wtedy Wolski ani piesn o ktorej pan wspomnial - nie znalismy jej. Na pewno powstal jednak w duchu romantyzmu Mickiewicza i Slowackiego a odnosil sie do wydarzen, ktorych swiadkami bylismy.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.