środa, lutego 05, 2020
Przeczytania... (335) Daniel C. Taylor "Yeti" (Wydawnictwo Poznańskie)
Nie wierzę w Yeti. Jedynego, jakiego polubiłem, to tego z przygód Bolka i Lolka. Piszę całkiem poważnie. Często go rysuję. To dlaczego sięgnąłem po książkę Daniela C. Taylora? Bo pada w niej magiczne dla mnie określenie geograficzne: Himalaje. Bo Autor zapewnia mnie, że zabierze mnie w niezwykłą podróż. Bo lubię, jak dawne ludu (czytaj: przedhistoryczne), słuchać pięknych opowieści. Bo zaufałem Wydawnictwu Poznańskiemu, że reprezentuje sumiennego ducha wielkopolskiej rzetelności i byle kitu i gniotu mi nie wcisną. Jestem za stary na tanią sensację. To mogło mną manipulować, kiedy czytałem w "Świecie Młodych" bodajże cykl "Tomik". Uwierzcie mi: "Yeti" D. C. Taylora, w tłumaczeniu Katarzyny Bażyńskiej-Chojnackiej was zaskoczy. Wpadła mi teraz myśl: a czym kierowała się tłumaczka sięgając po tę książkę?...