piątek, stycznia 15, 2016
Mysko dux baptizatur... - AD 966
Tak naprawdę nasza wiedza na temat chrztu Polski ogranicza się do tego JEDNEGO zdania. Nie możemy jak potomkowie Rusów stanąć w Kijowie i z całą pewnością wskazać na miejsce i powiedzieć: "tu nasz kniaź Władymir przyjął chrzest!". Jesteśmy o to ubożsi i poza spekulacjami (to się nazywa w historiografii: hipotezą) nic nam nie pozostaje. Możemy snuć sobie domysły mniej lub bardziej prawdopodobnie. Stawiać na Lednicę lub Poznań czy Gniezno (pamiętam, że była też mowa o... Ratyzbonie, niem. Regensburg), ale nikt nigdy nie odważy się powiedzieć było to TU i poda jeszcze dzienną i miesięczną datę. Ta, którą podają niektórzy, to tylko... spekulacja (mniej lub bardziej prawdopodobna?). Żaden uznany autorytet polskiej mediewistyki nie odważy się rzucić na szalę autorytet swych dokonań naukowych, aby jakiś magister później podważał jego stwierdzenia. Co nam pozostaje? Tylko JEDNO zdanie i nie podlega dyskusji: "MYSKO DUX BAPTIZATUR"*!