"Wysoka Izbo!
Korzystam ze zebrania Parlamentu, ażeby uzupełnić pewne luki w
mojej pracy, jakie miały miejsce w ostatnich miesiącach. Bieg wydarzeń
międzynarodowych uzasadniałby może więcej wypowiedzi ministra spraw
zagranicznych, niż moje jedyne expose? w Komisji Spraw Zagranicznych
Senatu.
Z drugiej strony, ten właśnie szybki bieg wydarzeń skłaniał mnie
do odraczania deklaracji publicznej do czasu, w którym główne
zagadnienia naszej polityki przyjmą bardziej dojrzałą formę.
Konsekwencje, wynikające z osłabienia zbiorowych instytucji
międzynarodowych i z głębokiej rewizji metod pracy między państwami,
które zresztą niejednokrotnie w Izbach sygnalizowałem, spowodowały
otwarcie całego szeregu nowych problemów w różnych częściach świata.
Proces ten i jego skutki dotarły w szeregu ostatnich miesięcy aż do
granic Rzeczypospolitej. To, co najogólniej o tym zjawisku można
powiedzieć, streszczam w określeniu, że stosunki między poszczególnymi
państwami nabrały bardziej indywidualnego charakteru, więcej własnego
oblicza. Osłabione zostały normy ogólne. Po prostu rozmawia się coraz
bardziej bezpośrednio od państwa do państwa.
Jeśli o nas chodzi - zaszły wydarzenia bardzo poważne" - tymi słowy rozpoczęło się najdonioślejsze przemówienie sejmowe w historii polskiego parlamentaryzmu. Mija równe LXXX lat od jego wygłoszenia. Czy autora trzeba przedstawiać? JÓZEF BECK, minister spraw zagranicznych II Rzeczypospolitej.