
Mijają trzy lata, jak zaglądaliśmy do "Dziennika" J. Goebbelsa. Tym razem sięgamy do zapisków głównego ideologa nazizmu,
Alfreda Rosenberga (1893-1946). Pewnym dla mnie zaskoczeniem jest, że przyszedł na świat dokładnie tego samego dnia, co marszałek Rzeszy Hermann Göring*. Niezwykły zbieg okoliczności powiązał losy tych dwojga z osobą Adolfa Hitlera (1889-1945). Nie dość na tym: A.R und H. G. zasiedli na ławie oskarżonych przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Obaj zostali skazani na karę śmierci. Niestety Göring nie stanął na szafocie. Popełnił samobójstwo w swej więziennej celi. Rosenbergowi nikt nie pomógł uniknąć konsekwencji za swe zbrodnie. Został powieszony 16 X 1946 r.
Ten morderca zza biurka, który nikogo sam osobiście nie skrzywdził, nie uderzył, nie zabił odpowiedział za spiralę nienawiści, jaką karmił podległy sobie Naród. Niepojęte, że to ten sam naród, który wydał Goethego, Mozarta, Beethovena, Straussów (zresztą dla tych ostatnich, pewnie z racji pochodzenia, nie byłoby miejsca w III Rzeszy). Dzięki wydawnictwu Wielka Litera i tłumaczowi Michałowi Antkowiakowi możemy dziś czytać "Dzienniki 1934-1944". Redakcją i komentarzem zajął się niemiecki historyk Jürgen Matthäus.