środa, lutego 23, 2022
Pandemiczne opowieści - odsłona XXXVII - przodek
- No nareszcie - Fiord Västerbottens aż cmoknął, kiedy rozwinął ostatnią warstwę zabezpieczenia. Rozejrzał się po gabinecie. Zdjął pejzaż Nordströma i oparł o kwietnik. Z wrażenia aż drugi raz cmoknął. A to nie było byle jakie cmokanie, to zachwyt, jaki wywołałaby nominacja ministerialna lub zaproszenie na audiencję do Drottningholm Slott. Cofnął się i z miną bohatera spod Breitenfeld orzekł: Przodek!
Bertil Ansgar chrząknął, przypominając o swej obecności.
- Piękny!
- Jaki przodek?! - obruszył się Bertil, dla pewności poprawił okulary - Przecież to Johann Sebastian Bach! Każde dziecko o tym wie.
- Przesadzasz - Fiord Västerbottens nie przestawał sycić wzroku i serca widokiem nabytku. - Znalazłbym wielu Szwedów, którzy nie mają o nim pojęcia.
- Równie dobrze mógłbyś powiesić tu Gustawa Adolfa.
- Dodaj: drugiego - Fiord Västerbottens błysnął erudycją i błyskawicznością dopełnienia.