niedziela, listopada 27, 2016
Fidel... - głosy pośmiertne?
Nie ma jednego Fidela.
Banał?
Wiem.
Co człowiek, to inna opinia. W Hawanie żałoba (nie wierzę, że stuprocentowa), a Miami (potocznie zwana w Stanach: Little Havana) szaleństwo, bo uciekinierze z "kubańskiego raju" i ich potomkowie świętują fakt zgonu "tego bandyty". Zgłodniały informacji rzucam się na różne strony prasowych portali. I szukam i wygrzebuję, i kopiuję, co się pisze o śmierci El Comandante. I wcale mnie dziwi, że pisze się różnie.
Banał?
Wiem.
Co człowiek, to inna opinia. W Hawanie żałoba (nie wierzę, że stuprocentowa), a Miami (potocznie zwana w Stanach: Little Havana) szaleństwo, bo uciekinierze z "kubańskiego raju" i ich potomkowie świętują fakt zgonu "tego bandyty". Zgłodniały informacji rzucam się na różne strony prasowych portali. I szukam i wygrzebuję, i kopiuję, co się pisze o śmierci El Comandante. I wcale mnie dziwi, że pisze się różnie.