poniedziałek, czerwca 20, 2016

Championnat d'Europe de football 2016 - odsłona 2

Nie myślałem, że będę wracał do tego tematu? I nie chodzi już o to, że czeka nas decydujący o awansie mecz z Ukrainą. Jedno zwycięstwo (z Irlandią Północną 1:0) i remis (z Niemcami 0:0) dodały skrzydeł pokiereszowanym skrzydłom polskiego futbolu? W końcu to też JUŻ historia. Czyż sam nie dokumentowałem tych z mistrzostw świata w 1974, 1978 czy 1982? Czy moje prywatne zapiski wolne są od piłki nożnej?



Proszę się nie obawiać: nie zrobię z blogu o historii (i mnie) blogu sportowego. Nie mam do tego ani dość wiedzy, ani to mój klimat. Nie mogę jednak udawać, że nie żyję Mistrzostwami Europy 2016. Tym bardziej, że rodzi się cicha nadzieja na... kolejne sukcesy? Ja naprawdę chciałbym, aby kolejne pokolenie piłkarzy i kibiców miało SWOJE MISTRZOSTWA. A na kolejne lata stały się tym, czym dla mego pokolenia (50+) były lata 1974 lub 1982. Mam ciche marzenie: chciałbym raz jeszcze ochrypnąć po meczu, jak było właśnie w 1982 r., po meczu z Peru - 5:1!



Pewnie, że śledzę bieg obecnych wypadków. Niestety tylko w miarę odkodowanych meczy. Jakaś perfidna gnida, bandziorstwo, no po prostu  s w o ł o c z   pozbawiła mnie możliwości jazdy moim samochodem z łopoczącą chorągiewką! We wtorek, 14 VI, schodzę na parking, a tam smutna (dla mnie) niespodzianka: ktoś wyrwał biało-czerwoną. Tak, tą samą, którą woziłem przez całe Euro 2012 r.! Komu ona przeszkadzała? Komu odbiło? Na co przydała się? Tym bardziej publikuję tu zdjęcie samochodu Iwony. Mały drobiazg zrobiono je w... Niemczech! Brawo Iwona!... Balkon, to również Duisburg. To również Iwona! I Arek!

Wszystkie TE zdjęcia są dziełem moich byłych Uczennic lub ich życiowych partnerów. Iwona Sobkowiak, Magdalena Świrniak i Agnieszka B. (zastrzegła sobie anonimowość nazwiska)  utrwaliły i podzieliły się swymi fotograficznymi dokonaniami. Miłe to. Bardzo. Serdecznie dziękuję IM wszystkim. Nie dość na tym, ten blog jeszcze spotka zaszczyt skorzystania ze zdjęciowych zdobyczy Dziewczyn/Pań. Role się odmieniły? To ja jestem teraz petentem moich byłych Uczennic. Brawo WY.





Ufam, że tych kilka (skądinąd historycznych) kadrów zapadną nam w pamięci. Tak tworzy się historia. I to nie tylko futbolu, ale NAS wszystkich. Bo przecież, gdyby nas to nie ruszało, nie obchodziło, to czy pisalibyśmy o TYM, przeżywalibyśmy każde kolejne 90 (+ ?) minut? Pewnie, że wielu z nas TO nie obchodzi, nie egzaltuje i mają TO po prostu w nosie (żeby nie pisać dosadniej...). Ale nawet, jeśli nasze kibicowanie ożywa raz na cztery lata, to chyba jednak warto. Przy okazji, jak bardzo wzrasta nasze EGO, kiedy NASI wygrywają (lub korzystnie remisują). 


Czy po wyjściu z grupy będzie dłuuugi ciąg dalszy? Jakby nie było -  to i tak JUŻ jest powód do dumy: zremisowaliśMY z aktualnym mistrzem świata. Malkontent (50+ i starszy) dopowie: "a w '74 mistrz świata przegrał z nami 1:0". I ma pan rację, ale mamy 2016 i cieszmy się tym, co dzieje się na boiskach Francji.


W kolejności zdjęcia: Nice (M. Ś.), Paryż (A. B.) oraz Duisburg (I.S.). Na zamknięcie dorzucam... swoje (K. N.)? No oprócz napojów i czipsów musi być fachowa uniformizacja! Gorzej, że na tym (czytaj przykład 1 i 2) traci moja... waga. Zauważam, że robi się mnie trochę więcej?...


PS: Liczę, że Iwona, Magdalena i Agnieszka jeszcze NAS zaskoczą na tych futbolowych mistrzostwach Europy. A inni MOI weterani? Zasilcie archiwum starego belfra! Oczywiście godząc się później na publikację na mym blogu. Za co z góry serdecznie dziękuję.

...zdjęcie i zakup po napisaniu powyższego tekstu.

Brak komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.