"Twierdzimy więc: wojna nie należy do dziedziny sztuk lub nauk, lecz do zjawisk życia społecznego. Jest to konflikt wielkich interesów, krwawo rozcinany i tym tylko różny od innych. Lepiej niż do jakiej bądź sztuki da się ona porównać do handlu, który jest również konfliktem ludzkich interesów i czynności, a wiele bliższą wojnie jest polityka, którą ze swej strony można uważać za handel na większą skalę. Polityka jest poza tym łonem, z którego wyrasta wojna; w niej ukrywają się zaznaczone już główne zarysy wojny, jak właściwości istot żywych w ich płodzie" - po raz trzeci zaglądamy do jednej i tej samej księgo, "O wojnie" Clausa von Clausewitza (1780-1831). To, jak odwiedzanie starego znajomego? Coś w tym jest. Od kilkunastu dni nie wypuszczam książki z ręki. Zaniedbuję inne czytania. Trudno. Widać t a k musi być.
Wracam na stronę 59-tą. To cały czas księga pierwsza "O naturze wojny" [1]. Nie wiem na ile starczy mi wytrwałości, aby trwać przy jednym tomie. Ile z von Clausewitza jeszcze na tym blogu rozdziałów będzie. Najbezpieczniej byłoby skompilować tematyczny tryptyk. Widzę jednak, że to mi jakoś nie wychodzi, bo zdaję sobie ile jeszcze cenności czeka na moje odczytanie i podzielenie się nimi w moimi wiernymi Czytelnikami. Patrzę na tygodniowy ranking tytułów i wychodzi, że dwa pierwsze miejsca zajmuje (w chwili pisania odcinka 3) dzieło gen. C. von Clausewitza. Zatem zainteresowanie jest.
Pozwoliłem sobie na kilkudniowe odpocznienie od tematu. No i starczy tego dobrego. Pora wracania, skoro już bociany są z nami, to i "O wojnie / Vom Kriege" nie zaszkodzi. Tym bardziej, że pociski spadają już około 30-tu kilometrów od granicy polskiej. Nie wierzę, że W. W. Putin uderzy na państwo NATO. Finowie zaczynają się bać! Mołdawia czuje nad sobą moskiewski miecz! Kraczę? Piszę o tym, co wiadomo, kiedy wystukuję te głoski na klawiaturze mego komputera. Zatem? Część trzecią cyklu uważam za otwartą.
- Bój - to rzecz jedynie skuteczna na wojnie; w boju zaś zniszczenie sił zbrojnych przeciwnika jest środkiem wiodącym do celu i to nawet wtedy, gdy do boju faktycznie nie dochodzi, ponieważ w każdym takim wypadku rozstrzygnięcie opiera się na założeniu, że zniszczenie to należy uważać za niewątpliwe.
- Wszelkie działanie opiera się na założeniu, że gdyby istotnie doszło do rozstrzygnięcia zbrojnego, wypadałoby ono pomyślnie.
- Rozstrzygnięcie zbrojne we wszystkich większych czy mniejszych operacjach wojennych można porównać do wypłaty gotówką w obrotach wekslowych: bez względu na to, jak odległe są te wypłaty i jak rzadko istotnie przychodzi do ich realizacji - nie można ich jednak zupełnie uniknąć.
- ...zniszczenie nieprzyjacielskich sił zbrojnych stanowi zawsze środek skuteczniejszy, wyższego rzędu, przed którym ustąpić muszą wszystkie inne.
- Dążenie do zniszczenia nieprzyjacielskich sił zbrojnych ma cel pozytywny i prowadzi do sukcesów równie pozytywnych, których celem ostatecznym byłoby pokonanie przeciwnika.
- Dążenie o celu pozytywnym wywołuje akt zniszczenia, dążenie o celu negatywnym - stara się go przeczekać.
- Każda czynność, jeśli ma być prowadzona z pewną wirtuozerią, wymaga właściwych sobie zdolności rozumu i wyczucia.
- Gdyby każdy z walczących był w większym czy mniejszym stopniu ożywiony geniuszem wojennym, to wojska nasze byłyby zapewne bardzo słabe.
- ...wśród dzikich ludów nie spotyka się nigdy prawdziwie wielkiego wodza, a nadzwyczaj rzadko jednostkę genialna pod względem wojskowym, ponieważ wymaga ona rozwoju sił umysłowych, niedościgłego dla narodu dzikiego.
- Wojna jest dziedziną niebezpieczeństw, odwaga zatem jest przede wszystkim najcelniejszą cechą wojownika.
- Wojna jest dziedziną wysiłków fizycznych i cierpień.
Trąca chwilami... rasizmem? Bez wątpienia - tak. Określenie "dziki" jest usprawiedliwione tylko z punktu widzenia piszącego. Taki był świat przed 1831 r.! Dziś nikt by się tak nie doważył formułować swoich wniosków, tez, zapewnień. Swoją drogą ciekawe, czy C. von Clausewitz znał Zulus Czakę (ok. 1787-1828), wodza Zulusów? Szkoda, że tego nie wiemy.
- Wojna jest dziedziną niepewności; trzy czwarte tego, na czym są oparte działania wojenne, pokrywa mgła większej lub mniejszej niepewności.
- Wojna jest dziedziną przypadku.
- Aby szczęśliwie wyjść z [...] nieustannych zapasów z niespodzianką, duch musi posiadać dwie właściwości: przede wszystkim rozum, który nawet wśród tych wzmożonych ciemności nie traci z oka słabego światełka, które ma go zawiść ku prawdzie, i odwagę, aby pójść za tym światłem.
- Ponieważ na wojnie zwracają na siebie uwagę przede wszystkim bitwy, a w bitwach czas i przestrzeń stanowią bardzo ważne czynniki, najważniejsze zwłaszcza w tych czasach, gdy jazda i jej szybkie rozstrzygnięcia miały decydujące znaczenie - dlatego pojęcie szybkiej i trzfnej decyzji wyłoniło się z oceny tych dwóch czynników i jako określenie otrzymało nazwę wyrażającą tylko trafny rzut oka.
- Zdecydowanie jest w każdym poszczególnym wypadku aktem odwagi, a jeśli zmienia się w rys charakteru, staje się przyzwyczajeniem duszy.
- Rozum powinien dopiero rozbudzić uczucia dowagi, aby go podtrzymało i uniosło, gdyż pod naporem chwili uczucia opanowują człowieka silniej niż myśli.
- ...zdecydowanie zawdzięcza swojej istnienie specjalnemu kierunkowi rozumu i to takiemu właśnie, który jest udziałem umysłów raczej tęgich niż błyskotliwych.
- Trafna odpowiedź wynika z dowcipnego umysłu, znalezienie zaś odpowiedniego środka w niebezpieczeństwie wymaga przede wszystkim równowagi ducha.
- Jeśli wróg stawia opór przez cztery godziny zamiast dwóch, to dowódca znajduje się w niebezpieczeństwie, zamiast dwóch, czterech godzin; jest to oczywiście wielkość, której znaczenie zmniejsza się zależnie od wyższego stanowiska dowódcy.
- Dopóki oddział walczy pełen otuchy, z ochotą i łatwością, rzadko trzeba okazywać wielką siłę woli w dążeniu do osiągnięcia swych celów.
- Ze wszystkich wzniosłych uczuć, jakie przepełniają pierś ludzką w gorącym wichrze walki, żadne uczucie, przyznajmy to, nie jest tak potężne i trwałe, jak pragnienie sławy i czci [...].
Niewiele tego mojego poszukiwania? Zaledwie dziesięć kolejnych stron "O wojnie"? W takim tempie daleko nie zajdziemy z poznawaniem dzieła wybitnego stratega, który swój kunszt wojenny oddał Prusom i Rosji. Dziś ta ostatnia znowu sięgnęła po oręż, bo samowładca uwierzył, że jest wcieleniem ubóstwianego Aleksandra III? Dopóki ktoś taki będzie zagrażał cywilizowanemu światu takie dzieła, jak "O wojnie / Vom Kriege" będą aktualne. Nie pokryje je patyna czasu.
I znowu zmieniam zamiarowane teksty. Przegrywają z Carlem von Clausewitzem! Przepraszam. Ale takie wybory uważam za trafne i konieczne. Że boimy się już otwierać lodówkę? Trudno. Może ten tekst ukaże się, kiedy o agresji rosyjskiej na Ukrainę będę pisał w czasie przeszłym dokonanym. Bardzo bym chciał.
_______________________________
[1] Clausewitz von C., "O wojnie",
tłumaczenie A. Cichowicza, L. Kuca i F. Shoenera, Wydawnictwo Bellona,
Warszawa 2022, s. 59-69
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.