To się nazywało kiedyś... poezją ulotną? Tchnie ironią! Tchnie złośliwością? Oto siła chwili! Za kilka lat przyjdzie okładać utwór przypisami. Współcześni nie mają z tym problemu. Współcześni wiedzą. Współcześni rozumieją. Współcześni zastanawiają się dlaczego znowu zostaliśmy skazani na spektakl: nic nie widziałem, nic nie słyszałem? Ale przecież nie chodzi o doskonałą komedię A. Hillera, w której popis kunsztu aktorskiego ukazał niezapominany duet: R. Pryor & G. Wilder. Aha! dorzucamy jeszcze jedno: nic nie wiem!
Jeśli ktoś, a mówi to emerytowany eks-Arcybiskup, utrzymuje, że NIC nie wiedział, ba! dopiero prasa ostatnich lat otworzyła mu oczy, to my swoje przecieramy w stanie głębokiego niedowierzania. NON POSSUMUS! - chce się krzyknąć w twarz hierarchy, który robi ze słuchaczy idiotów. Podziwiać tylko należy cierpliwość i delikatność dziennikarza (czytaj: Piotr Kraśko). Podziwiać trzeba wytrwałość autorów filmu dokumentalnego "Don Stanislao". Ignorancja, jaką zarejestrowało oko kamery mnie osobiście poraża. Od hierarchy Kościoła wymagałoby się odrobiny kultury. Spieszył się? Dzieci płakały w domu, żona czekała z ogórkową w kuchni?
Oto na kanale YT pokazał się filmik z eks-Arcybiskupem, który niby-śpiewa, na nutę swojską, bo ważnego przeboju Edyty G. (ciekawe, kiedy gwiazda wystąpi przeciwko autorowi/autorom z pozwem?)*. Trawestacja godna czasu. To raptem 2 minuty i 4 sekundy słuchania. Pewnie dłużej potrwa przepisywanie cennych linijek. Niestety autor(-rzy) pozostają nieznani:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.