
- Nie obnażam swoich ran, chociaż, jak każdy człowiek, je posiadam.
- ...brak mi odwagi, by tworzyć literaturę, która będzie wymierzać światu sprawiedliwość.
- Nie jestem nawet pewien, czy mam ochotę opisywać świat.
- Moją jedyną ambicją jest opowiadanie w miarę interesujący historii, najczęściej wymyślonych.
- ...literatura jest okropnym mozołem i znojem.
- Daję słowo honoru, że ze wszystkich przyjemności, iluminacji i uniesień doświadczenie twórczości jest najbardziej ekscytujące.
- ...kiedy mówię Polska, myślę bardziej o Mickiewiczu, Norwidzie i Słowackim niż o tym, co się dzieje za oknem czy w naszym parlamencie.
- Uważam, że to, co sie dzieje w Polsce w tej chwili w sensie społecznym i politycznym, to jest zło.
- To, co ludzie wyprawiają z ziemią, ze zwierzętami, z atmosferą, z wodą, powietrzem czy drzewami, roślinami to też jest zło.
- Złem bywa często pacyfizm.
- Należę do ludzi, którzy lubią stawać po stronie tych, którzy przegrali.
- Byłbym straszliwym megalomanem i fanfaronem, gdybym powiedział, że piszę książki historyczne, ponieważ ani specjalnie nie znam historii, ani jej nie szanuję.
- Zawsze irytowała mnie ogromna przepaść pomiędzy chłopięcością, zamaszystością epoki, a nieprawdopodobieństwem samego Napoleona, jego marszałków i całej kamaryli.
- Polskość nie poddaje sie dzisiaj żadnej definicji.
- Rosjanie piszą porywająco. Nie znam większej literatury niż rosyjska.
- Mam pogardę dla życia, ale nie mam pogardy dla człowieka.
- Bardzo często urągam materii i mówię jej, że mam ją w dupie.
- Człowiek jest jednak czymś nieporównywanie większym niż jego nędzny los.
- Różnice między ludźmi są kolosalne i większość ludzi to sama materia i reakcje chemiczne.
Tak, Eustachy Rylski (rocznik 1944) imponuje mi. I zaskakuje. Nie wiem, co zrobić ze stwierdzeniem: "Odczuwam wobec historii, jako nauki, pewien rodzaj pogardy". Dalej Pisarz snuje tak: "Uważam, że historia nie jest nauczycielką życia i nic dla współczesności nie wynika ze znajomości historii". Brzmi, trzeba to przyznać, bardzo prowokacyjnie. Ale i polskości obrywa się bardzo treściwie: "U nas, jak sie spotyka czterech facetów, to przynajmniej dwóch się nie lubi od razu, choć żadne despekty nie zostały jeszcze poczynione". Błędne pana Rylskiego spostrzeżenie? Wątpię! Trafne! Celne! Prawdziwe!...
Nie wiedziałem, że Eustachy Rylski był krewnym profesora Stefana Swieżawskiego (1907-2004). Bardzo ciekawe refleksje na temat duchowości, religii, ateizmu, agnostyki. Odwołanie się do nauk wuja: "On uważał, że wiara jest kwestią inteligencji. To znaczy, że człowiek inteligentny musi wierzyć, chyba że jest cymbałem - wtedy ma wątpliwości". Na tym nie koniec nauk uczonego krewniaka. Ale na to trzeba zerknąć na stronę 154 książki, do której i zaglądnąłem.
*Janowska K., Mucharski P., Próbka reprezentatywna, Świat Książki, Warszawa 2008, s. 145-154
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.