Życie kelnera to łza.
Kiedyż, ach, weźmie cholera
Takiego kelnera jak ja?
Wydawnictwo Iskry zadbało o to, aby czytelnik miał możliwość dotarcia do tekstu niezwykłego! Panie i Panowie! Mistrz Konstanty Ildefons Gałczyński i jego "Teatrzyk Zielona Gęś"! "Trzeba zacząć od w swoim czasie dość znanego faktu, że kolor zielony należał do ulubionego przez Konstantego Ildefonsa. Zielone były krawaty i inkaust, zielonkawe szaliki i pościel, domowe pantofle i niektóre koszule, zielone książki, teczki, nawet papużki nierozłączki, które otrzymał w prezencie na imieniny, pyszniły się przewagą zieleni" - te cenne spostrzeżenia zawdzięczamy pani Kirze Gałczyńskiej, córce Poety.
Niepojęte, że Konstanty Ildefons Gałczyński w ogóle do dziś nie zaistniał na tym blogu. A przecież należy do grona moich ulubionych poetów. To "Przeczytanie..." jest więc debiutem Poety w moim pisaniu. Pewnie zaistnieje wkrótce też w jednym z najbliższych "Spotkań z Pegazem".
Ze swej strony mogę tylko wysypać kilka cytatów z całości. Dla tych, którzy od lat kochają humor Konstantego Ildefonsa, to będą drobne przypomnienia. Dla każdego innego coś nowego. Nie łudźmy się, że to twórczość ogólnie znana i cytowana. Tak nie jest.
* * *
Czuję swąd. Obywatelu Woźny, zdaje się, że z tą sztuką leżymy. To nie pójdzie, jakkolwiek Nasza Autorka, Kociubińska, wlała w ten utwór wszystko, co miała. Biedna Hermenegilda.
*
Mój drogi, przyjdzie taki dzień, kiedy, popłakując, ułożycie moje zwłoki w trumnie i wyżej wspomnianą ustawicie na katafalku. Świece, wieńce i te rzeczy. Grobowe milczenie. A wtedy ja, Bączyński, ostatnim transcedentalnym wysiłkiem woli uniosę wieko wyżej wspomnianej, szybko powiem, co naprawdę myślę o kobietach, i szybko spuszczę wieko na wieki.
*
Wodewil sens taki objął
i morał wykłada ten ci:
ludzie, którzy nic nie robią,
są zwykle strasznie zajęci.
*
A ja rzeczywiście tutaj wobec pana czuję się jak Wagner w pracowni Fausta. Można powiedzieć, sama wiedza i kultura.
*
Biedna Michalina, autorka czterdziestu czterech niewydanych powieści. Wszystkie pieniądze szły na atrament. Ale mimo to kochałem cię. Atoli odeszłaś w zaświaty.
*
Tutaj cię zepchnę, Ezopie,
do rzędu niższych bóstw.
Możliwe, że żmiję miał chłopiec.
Niemożliwe, że biust.
*
Ach, ty spryciarzu, won natychmiast z tego cienia, ten cień jest dla mnie! Ja wynająłem osła bez cienia.
*
Ja chciałbym dwa słowa na temat Balzaka. dlaczego np. w jednej księgarni jest Balzak, a w księgarni naprzeciwko nie ma Balzaka? Dlaczego? Skończyłem.
*
Dziś mam czas wolny. Dzisiaj niedziela.
Pójdę więc sobie do przyjaciela.
Celestyn pokój ma z tapetami,
dobry Celestyn herbaty da mi,
człowiek pogwarzy i powspomina.
*
Dziadziusiów koniec łzawy.
Każdy to chyba powie.
Warcaby im! nie baby!
bijcie brawo, widzowie.
*
Niech zmilknie orkiestra.
Podajcie gitarę!
Jam postrach i przestrach
koszmarnych plotkarek.
Na megalomanów
jam młot jest i bicz -
więc ty się zastanów
i ze mną się licz.
*
Mistycyzm to jest, jak ktoś np. musi jechać z Ciechocinka do Warszawy, ale na złość wsiada do pociągu jadącego do Krakowa i ma nadzieję, że przyjedzie Anioł i poprzestawia tory i zwrotnice, i dzwony zadzwonią, i z Nieba spadnie taka wielka pierzyna, która otuli wszystkich leniów i megalomanów.
*
Chodzę jak kudłaty kotek,
w głowie łupież i egzema -
włosy szczotką? ale szczotek,
TAKICH szczotek u nas nie ma.
*
Cholera z tym paleniem.
Boli serce i głowa.
Ach, ja to zaraz zmienię.
Precz, mani tytoniowa.
*
A jednak, moi drodzy, proponuję wysłać telegram do Autora z prośbą, żeby się zastanowił. bo ja rozumiem żart. Żart jest potrzebny jak chleb. Człowiek im wydajniej pracuje, tym większą ma potrzebę żartu i odprężenia.
* * *
Konstanty Ildefons Gałczyński poetą obecnej współczesności? Nie wierzę! Sprawdźcie dookoła siebie. Jedno polecenie zadajcie "zacytuj choć fragment jakiegoś wiersza". Jaka będzie reakcja? Sam ostatnio stawiałem podobne pytanie, ale o Jeremim Przyborze. Nie wydusiłem żadnego cytatu. Dlatego to pisanie i czytanie ma sens. Tak, jest konieczne, aby nie rosło pokolenie głuche na dokonania rodzimej literatury. Dlatego też na zakończenie kładę tu fragment monologu prof. Bąbczyńskiego, jak podane w didaskaliach wykonywane "na klęczkach" :
"Dzięki ci, Wielki Boże. Boże Kircholmu, Boże Wiednia, Boże Ciechocinka, boże praojców! Oto, na skutek nieodwracalnych przemian dziejowych, wysp tych autochtoni wynieśli się do Kanady i Australii, a ja, jako pierwszy polski pionier, obejmuję imieniem Narodu we władanie te Wyspy Błogosławione. Nareszcie! Nareszcie granice naturalne. Nareszcie żadnych sąsiedztw, o święty Ildefonsie! Nareszcie pierwszorzędna geopolityka, dynamika i liryka. A kultura po prostu aż unosi w powietrzu God save the cultur. Gratias agamus. Te Deum".
Dotknął do żywego? Znaczy się dobrze napisane! Znaczy się "Teatrzyk Zielona Gęś" żyje! Prowokuje! Po prostu: hura! hura! hura!...
"Dzięki ci, Wielki Boże. Boże Kircholmu, Boże Wiednia, Boże Ciechocinka, boże praojców! Oto, na skutek nieodwracalnych przemian dziejowych, wysp tych autochtoni wynieśli się do Kanady i Australii, a ja, jako pierwszy polski pionier, obejmuję imieniem Narodu we władanie te Wyspy Błogosławione. Nareszcie! Nareszcie granice naturalne. Nareszcie żadnych sąsiedztw, o święty Ildefonsie! Nareszcie pierwszorzędna geopolityka, dynamika i liryka. A kultura po prostu aż unosi w powietrzu God save the cultur. Gratias agamus. Te Deum".
Dotknął do żywego? Znaczy się dobrze napisane! Znaczy się "Teatrzyk Zielona Gęś" żyje! Prowokuje! Po prostu: hura! hura! hura!...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.