Gdyby ktoś podsunął mi ten portret (de facto autoportret) zaryzykowałbym, że to dzieło jakiegoś niderlandzkiego lub francuskiego mistrza. Patrzy na nas młodzieniec, który mógłby być bohaterem powieści Aleksandra Dumasa-ojca. Moje pierwsze skojarzenie: Gaskończyk, jak nic D’Artagnan. Nie mam pod ręką przygód dzielnych i porywczych muszkieterów JKM Ludwika XIII. Przyznaję, nie znałem tego oblicza. Tym bardziej byłem zaskoczony, kiedy okazało się, że to nie jakiś tylko kawaler z XVII w., ale rzeczywisty bohater rodzimej historii malarstwa. Tak, naszego! Miłośnicy historii znają doskonale reprodukowane w publikacjach jego obrazy. Wiem, że jesteśmy zaskoczeni. Od teraz nie mamy wątpliwości! Panie i Panowie Daniel Schultz (ok. 1615-1683). Mistrz pędzla, ba! autor porterów trzech polskich monarchów: Jana II Kazimierza Wazy, Michała Korybuta Wiśniowieckiego oraz Jana III Sobieskiego.
JKM: Jan II Kazimierz oraz Maria Ludwika
Miłośnicy epoki Wazów nie mogą nie kojarzyć tego portretu JKM Jana II Kazimierza Wazy (1648-1668). Pewnie mniej popularny jest portret królewskiej małżonki, JKM Marii Ludwiki Gonzagi de Nevers (1611-1667), aliści, kiedy wrzucimy frazę Jej dotyczącą, to widzimy m. in. ten obraz. Od teraz wiemy, że wyszło spod pędzla gdańskiego mistrza Daniela Schultza.
![]() |
| "Lis i winogrona" - płótno odzyskane w 2010 r. |
Bożena Steinborn od razu rozprawia się z trzema błędami w
biografii Malarza: tylko zbieżność nazwisk (a nie żadne pokrewieństwo)
łączyła go z Danielem Schultzem, którego omyłkowo nazywano na tą rzekomą
koligację "Starszym". Drugi błąd dotyczył nadania mu tytułu
nadwornego malarza. Pokutowała data 1649 r., a okazuje się, że należy
ten fakt przesunąć na marzec roku następnego. Trzecia nieścisłość: "...to wiadomość o jego mieszkaniu w Wilanowie, co było skutkiem mylenia
Daniela z Mikołajem Schulzem, sekretarzem królewskim, o którym królowa
Marysieńka pisała do męża. Natomiast przesłanki odczytane w warszawskich
źródłach pozwalają domniemywać, że malarz Daniel zamieszkiwa w
Warszawie w domu sekretarza królewskiego Piotra Talenti przy ulicy
Przedzamkowej 29, a kiedy bywał i ostatecznie osiadł (może w latach
siedemdziesiątych?) w Gdańsku - mieszkał w domu burmistrza Adriana von
der Linde" .
JKM: Jan II Kazimierz & Michał Korybut
Okazuje się, że kontrakt, jaki podpisał Artysta nieomal z urzędu nakazywał mu, aby powstawały portrety monarchów. Jak czytamy za Autorką biografii: "Po pierwsze, były effigium ad vivum modela – czyli charakteryzowały cechy zewnętrzne, aby portretowanego można było natychmiast rozpoznać. Jednocześnie stwarzały imago
tegoż modela – czyli wizerunek rządzącego, nasycony dostojeństwem,
silną osobowością (władcza mina, gesty, atrybuty), którymi to
właściwościami obraz miał oddziaływać na odbiorcę". W końcu chodziło też o gloryfikację monarchów. Że może razić pancerz u nijakiego JKM Michała Korybuta, który nie dał się poznać, jako marsowe dziecię. Co innego Lew Lechistanu!
![]() |
| Jan III |
Przed laty dokładnie ta pocztówka z reprodukcją tego dzieła ozdabiała stronę tytułową mojego zeszytu do historii w szkole podstawowej. Był-że godniejszy heros epoki nowożytnej? W myśl nowej zmiany w mydleniu (i nauczaniu?) historii pewnie zdrajcę czasów "potopu" przyjdzie w czambuł potępić, zrzucić z cokołów, wyrugować z Wawelu, boć tam godniejsi legli... Może to ostatnia chwila, aby sycić wzrok tym dostojnym portretem. Niestety Autorka sama czyni błąd w swoim zapisie, kiedy informuje nas o zażyłości, jaka miała łączyć Daniela Schultza z Janem Sobieskim: "Już wcześniej jednak obaj widywali się często: od roku 1656, gdy hetman Sobieski towarzyszył królowi Janowi Kazimierzowi w gdańskich wizytach". Chodzi o godność przyszłego króla. W 1656 r. dopiero, co porzucił szeregi Karola X Gustawa, na buławę (najprzód polną) musiał czekać jeszcze całą dekadę.
![]() |
| "Krymski sokolnik króla Jana Kazimierza z rodziną" |
A jednak mój zmysł odczytywania sztuki zbytni mnie nie zwiódł, skoro dalej czytamy na temat zagranicznej edukacji gdańskiego malarza: "Pewne jest, że doskonalił swoje umiejętności w Niderlandach, dokąd nagminnie wyjeżdżali adepci sztuki malowania z północnej Europy. Formalnie potwierdza to zapis immatrykulacyjny na uniwersytecie lejdejskim w
roku 1643 (wpisanie w poczet studentów dawało przybyszom różne
przywileje), ale edukacja niderlandzka jest przede wszystkim dowodnie
czytelna w obrazach Gdańszczanina". Proszę zerknąć na cytowaną stronę, chodzi wszak o "Pasaż Wiedzy Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie". Tam bardzo interesujące wiadomości o zamożności finansowej Daniela Schultza. Nie chcę odbierać możliwości odwiedzenia tego portalu. Zamówienia od dworu i potężnych magnatów sprawiały, że pęczniał mieszek i pomnażał się majątek Daniela Schultza.
Od lewej: wojewoda płocki Stanisław Krasiński i hetman polny litewski Wincenty Gosiewski
* http://www.wilanow-palac.pl/daniel_schultz_malarz_nadworny.html (data dostępu 20 IX 2017)










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.